Obojętność... nie mam już nawet siły na płacz, nie mam już siły nawet walczyć o tą miłość... oddalamy się od siebie coraz bardziej. Każda rozmowa kończy się kłótnią, a ja nie umiem już nawet próbować to zmienić. Zaczyna mi być wszystko jedno, to chyba nawet gorsze od zwyczajnej niechęci. Jak to jest, że jedni przechodzą przez życie bezproblemowo, a innym co chwila ktoś podkłada kłody. Jego wyjazd, moje choroby, gwałt, rozpadająca się rodzina, cholera jasna co jeszcze?! Jak wiele rzeczy jeszcze się zdarzy zanim wszystko się wreszcie poukłada?! Coraz częściej zdarza mi się myśleć o śmierci, boję się tych myśli...boje się, ze pewnego dnia naprawdę nie zostanie mi już nic tylko czarna otchłań rozpaczy, tak strasznie się tego boję... Łapię się nawet najmniejszej nadziei szukam wciąż czegoś co da mi choć trochę nawet chwilowego szczęścia, nie wiem tylko jak długo będę jeszcze chciała szukać i walczyć o szczęście...
Autor(ka) wpisu:
Ta witryna internetowa wyswietla wpisy z pingera, w których występuje słowo "najmniejszej". Dzęki temu możesz przeglądać tylko te wpisy, które Cię interesują.